Kumbulla, obrońca Mallorki: „Gramy i zarabiamy, ale kontuzje są bardzo trudne. Dlatego poszedłem do psychologa”.

Wybierz język

Polish

Down Icon

Wybierz kraj

Spain

Down Icon

Kumbulla, obrońca Mallorki: „Gramy i zarabiamy, ale kontuzje są bardzo trudne. Dlatego poszedłem do psychologa”.

Kumbulla, obrońca Mallorki: „Gramy i zarabiamy, ale kontuzje są bardzo trudne. Dlatego poszedłem do psychologa”.
Zaktualizowano

Urodzony w Peschiera del Garda , miasteczku niedaleko Werony , Marash Kumbulla nosi albańską koszulkę odkąd pamięta. Jego włosko-albański charakter przeniósł się teraz na Majorkę po spektakularnym roku w Espanyolu . W wieku 25 lat próbował pozostać w Romie , ale zamiast tego ponownie został wypożyczony. Ze stolicy Włoch wspomina kontuzję kolana, która wykluczyła go z gry na prawie rok i zmusiła do wizyty u psychologa. Przed wizytą w Madrycie rozmawia o wszystkim z EL MUNDO .

Mallorca jest jego piątym klubem jako zawodowca.
Na początku jest trudno, bo trzeba zmienić wszystko: dom, kraj, nauczyć się języka, poznać nowych ludzi... Ale ostatecznie myślę, że to doświadczenie daje ci wiele, otwiera umysł i jest doświadczeniem edukacyjnym, które daje ci możliwość poznania kultury.
Czy ciężko jest Ci opuścić rodzinę?
Kiedy wyjechałam do Rzymu, było mi bardzo ciężko, bo zawsze mieszkałam z rodziną w Weronie. Te pierwsze miesiące były trudniejsze, ale teraz już się przyzwyczaiłam.
Roma pozyskała go za prawie 30 milionów euro w 2020 roku, gdy miał 20 lat. Jak to przeżył?
Przez pierwsze kilka miesięcy nie byłem świadomy, gdzie jestem. Jesteś młody, grasz, trenujesz i idziesz do przodu. Potem dowiadujesz się, że jesteś w świetnej drużynie, z świetnymi kibicami i świetnym stadionem. To bardzo wymagające miejsce, z wzlotami i upadkami. Kiedy coś idzie nie tak, krytykują cię, ale kiedy wszystko idzie dobrze, jesteś najlepszy na świecie.
Po kilku sezonach udanych występów w Rzymie zerwał więzadła krzyżowe.
To najgorsza część tej pracy. Gramy i zarabiamy pieniądze, mamy wszystko, ale ostatecznie gra się w piłkę nożną, bo to coś, co robi się od dziecka, to sposób na życie. A niegranie przez osiem, dziewięć, dziesięć miesięcy, a czasem dłużej, jest bardzo trudne. Dla mnie pierwsze dwa miesiące były bardzo trudne.
Jak sobie z tym poradziłeś?
Jestem osobą, która lubi wszystko naprawiać sama, ale czasami zdarzają się rzeczy, które są od ciebie ważniejsze i potrzebujesz pomocy. Potrzebowałem jej i poszedłem do psychologa. Potem pomogli mi rodzina i dziewczyna. W tym czasie urodziła się też moja córka i to było moje szczęście, bo spędziłem z nią dużo czasu i udało mi się dojść do siebie. Jak już mówiłem, zawsze chciałem wszystko robić sam, a czasami nie da się; potrzebujesz pomocy.
Czy bałeś się, gdy wróciłeś?
Nie boisz się, ale na tych pierwszych kilku treningach zdajesz sobie sprawę, że nie czujesz rytmu innych. Zwykle wiesz, co robić w każdej akcji, ale nie tutaj. Wpadają na ciebie, obejmują cię, a ty nie jesteś do tego przyzwyczajony, bo nie robiłeś tego od ośmiu miesięcy. To nie strach, ale brak ci spokoju.
Po wyleczeniu kontuzji został wypożyczony do Sassuolo i Espanyolu, gdzie rozegrał rewelacyjny sezon. Czy było dla ciebie jasne, że chcesz wrócić do Hiszpanii?
Chciałem spróbować zostać w Romie, ale nie miałem takiej możliwości. Od tamtej pory chciałem po prostu wrócić do Hiszpanii.
Urodziłeś się daleko od Albanii, ale jak wielu innych członków twojej reprezentacji, reprezentujesz kraj, z którego pochodzi twoja rodzina. Co to dla ciebie znaczy?
Typowy Albańczyk to bardzo patriotyczny człowiek. Nie urodziłem się w Albanii, tylko we Włoszech, ale moja rodzina zawsze wpajała mi poczucie przynależności do Albanii. I za każdym razem, gdy gram w reprezentacji, czuję pragnienie, by dać z siebie wszystko dla kraju.
Czy piłka nożna była ważna dla Twojej rodziny?
Mój ojciec zawsze to uwielbiał; spędzał całe dnie na oglądaniu meczów i zaraził mnie tą pasją. Zawsze byłem z piłką, od małego. Byłem w akademii piłkarskiej w Weronie i jeździliśmy na turnieje, ale rano graliśmy na placu. Nigdy nie przestawaliśmy.
Jaka jest różnica w charakterze między Albańczykiem a Włochem?
Jestem trochę mieszanką. Kiedy jestem z albańskimi przyjaciółmi, przyzwyczajam się do albańskiego nastawienia, ale kiedy jestem z Włochami, jestem bardziej Włochem. Albańczyk jest poważniejszy, a Włoch bardziej figlarny.
Co oznaczałoby dla Albanii uczestnictwo w Mistrzostwach Świata?
Dla Albanii udział w Mistrzostwach Świata byłby jak wygranie ich przez Hiszpanię. To święto narodowe.
W zeszłym roku pokonaliście Madryt z Espanyolem.
Tak. Trzeba walczyć na całego, bo to bardzo silna drużyna. Zdarzyło mi się to raz w zeszłym roku, więc czemu nie miałoby się powtórzyć?
elmundo

elmundo

Podobne wiadomości

Wszystkie wiadomości
Animated ArrowAnimated ArrowAnimated Arrow